Czarne-białe
Czarne-białe
Ciepło-zimno
Na zewnątrz-do środka
Ruch - spoczynek
Praca - relaks
Sen - czuwanie
Pośpiech - powolność
Kwaśne - słodkie
Tyle różnych przeciwieństw otacza każdego człowieka codziennie, minuta po minucie.
W dzisiejszym świecie zdecydowanie dominuje trend życia w skrajnościach.
Jeśli pracuję, to po 12 godzin na dobę. Jeśli jadę na urlop to chcę nie robić nic.
W tygodniu ilość snu jest znacznie ograniczana. Za to weekendowe wylegiwanie się do południa ma to rekompensować.
Albo mieszkam w mieście i trwam w wirze wydarzeń 24 godziny na dobę, albo zaszywam się w głuszy i odcinam od bodźców.
Jeśli ktoś postanowi uprawiać sport, zaraz po wstaniu z kanapy zaczyna intensywne treningi. Jeśli ciało się zbuntuje na taki przeskok-wraca na kanapę.
Mogłabym tak wymieniać długo.
Zdrowe, szczęśliwe życie polega na tym, żeby szukać balansu między przeciwnościami. Szukać "złotego środka". Świat nie jest czarno-biały. Prawa fizyki powodują, że wahadło wychylone w jedną stronę dąży do pozycji pionowej, a następnie odchyla się w stronę przeciwną, by znów wrócić do zrównoważonej pozycji. To samo tyczy się organizmu człowieka, tak ściśle zależnego od praw natury.
Trwałe zaburzanie równowagi w organizmie doprowadzi do osłabienia, zmęczenia, napięcia, stresu, frustracji, wreszcie - do choroby. Narażone na huragany codziennych stresów ciało, dusza wciąż szarpana sztormami, nie dadzą rady zbyt długo utrzymać się na powierzchni. Zaczną wołać o pomoc. Im szybciej to zrozumiemy, tym niższą cenę zapłacimy.
Na swojej drodze do równowagi zetknęłam się z różnymi teoriami, praktykami, filozofiami. Wszystkie opierają się na jednej zasadzie: eliminacji skrajności, równoważenia ich przeciwieństwami. Dotyczy to zarówno strefy fizycznej, jak i psychiki.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że od pokoleń człowiek dążył do takiej równowagi w sposób naturalny. Latem, kiedy ciało narażone jest na działanie wysokich temperatur, nasi przodkowie sięgali po orzeźwiające, wychładzające pokarmy i napoje. Zimą - przeciwnie, chronili się przed mrozem ciepłą odzieżą, gotowanymi daniami i gorącymi napojami. Dziś chcemy przechytrzyć naturę, nie zważając na pory roku jemy to samo latem i zimą, bardziej liczymy się z nakazami mody niż z potrzebami ciała.
Na przestrzeni lat, kiedy dojrzałam do tego, by obserwować swoje ciało i psychikę i odpowiadać na ich potrzeby, w sposób naturalny zaczęłam szukać balansu. Równowagi między czasem pracy, a odpoczynkiem, między koniecznością pośpiechu w różnych sytuacjach a wyciszeniem i powolnością. To nie jest proste. Ale możliwe. I konieczne, jeśli chcemy trwać w zdrowiu w dżungli życia.
Na mojej drodze stopniowo pojawiała się medytacja chrześcijańska, medycyna chińska, ajurweda. Splatane ze sobą w codziennym życiu prowadzą mnie małymi kroczkami do równowagi.
Komentarze
Prześlij komentarz