Zdrowe jedzenie czyli jakie?

Człowiek jest mikrokosmosem, który podlega tym samym prawom, jakie rządzą makrokosmosem. Obieg energii oraz mikro i makroskładników powinien być zrównoważony, jeśli organizm ma być zdrowy.
Od zarania dziejów człowiek odżywiał się tym, co rosło, żyło najbliżej niego i w tym konkretnie czasie. Dopiero rozwój technologii ostatnich dziesięcioleci doprowadził do tego, że zapomnieliśmy o sezonowości i warunkach klimatycznych, w których mieszkamy. Pomidory zimą, pomarańcze sprowadzane z odległych krajów, mimo, że wydają się potrzebne jako źródło witamin i zaspokajają apetyt na egzotykę, naruszają naturalny rytm życia organizmu. Pomijam w tym miejscu szeroki temat chemii zawartej w niesezonowych czy egzotycznych warzywach i owocach.
By zachować zdrowie, warto wrócić do życia w zgodzie z rytmem pór roku. Jeść to, co naturalnie rośnie i dojrzewa w danym czasie w naszej strefie klimatycznej. Ważne jest również dostosowanie temperatury posiłków i rodzaju ich energii (ochładzająca czy rozgrzewająca) do danej pory roku. Okazuje się, że określenie, co jest zdrowe, jest bardzo subiektywne, gdyż dla różnych osób różne rodzaje pożywienia okażą się najbardziej odpowiednie.

Przypomnienie sobie o tych zasadach było kluczowe dla zmian, jakie stopniowo zaszły w mojej kuchni i na talerzu.

Kolejnym krokiem było zrobienie badań, które wykazały nietolerancje pokarmowe. Dzięki temu wiedziałam, co wyeliminować ze swoich posiłków.

W miarę upływu czasu i pogłębiania swojej wiedzy, byłam coraz bardziej przerażona jakością jedzenia, jakie kupuję w sklepie. Długa lista składników na opakowaniu to tylko czubek góry lodowej. Zaczęłam być wdzięczna mojemu organizmowi, że do tej pory tak dzielnie radzi sobie z tymi wszystkimi ulepszaczami, utwardzaczami, spulchniaczami itp. Chociaż radził sobie już coraz gorzej, o czym świadczyły infekcje i nietolerancje pokarmowe. I tu postanowiłam wprowadzić drastyczne zmiany: wyeliminowałam z diety mięso (ze względu na zawartą w nim chemię) oraz żywność przetworzoną. Mimo, że czas spędzany w kuchni znacznie się wydłużył, wiedziałam, że karmię swoje ciało tym, co dla mnie dobre, że przestaję je truć i próbuję doprowadzić do stanu równowagi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nierównowaga.

Klasyka literatury

Tłumione emocje